Biblia i Alkohol

sa

„Czemu bowiem ktoś ulega, tego niewolnikiem się staje”-Ap. Piotr

Redakcja mgr Estera Skworcz-Bednarska  
Druk Drukarnia „Tempoprint” Szczecinek www.tempoprint.pl  
BIBLIA I ALKOHOL Świadectwa II „Poselstwo Pokoju” Szczecinek 2015      
BIBLIA MÓWI O ALKOHOLU!

W podanych w tej broszurce historiach widać, jaki negatywny wpływ miał alkohol na ludzi w nich opisanych, jakie konsekwencje musieli ponieść z tego tytułu. Niektóre zawierają opisy, kiedy ktoś poił inną osobę, czego Słowo Boże zabrania. Opisany jest upadek mocarstwa oraz władców z powodu alkoholu. Takich przykładów jest pełna również historia współczesna. Wiele rodzin cierpi i upada duchowo, moralnie i materialnie przez picie alkoholu. Jedyną trwałą alternatywą jest Słowo Boże i moc krwi Jezusa Chrystusa, o czym świadczą wyzwoleni z alkoholu w drugiej części tej broszury. Ośrodki odwykowe są pełne i trzeba długo czekać na miejsce. Na dworcach zimą, a w parkach latem można spotkać ludzi, którzy przez alkohol stoczyli się na dno. Jednym z naszych celów jest to, aby im pomóc i wskazać właściwą drogę do wyjścia z tego beznadziejnego stanu i znalezienia miejsca w życiu i społeczeństwie. Biblia opisała już alkoholika w 23 rozdziale Przypowieści Salomona werset 29 do 33: „Kto mówi: Biada! Kto mówi: Ach! U kogo jest kłótnia? U kogo skarga? Kto ma rany bez powodu? Kto ma zaczerwienione oczy? Ci, którzy do późna przesiadują przy winie, którzy chodzą kosztować winnej mieszaniny. Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak się skrzy w pucharze i lekko spływa do gardła. Bo w końcu ukąsi jak wąż, wypuści jad jak żmija. Twoje oczy oglądać będą dziwne rzeczy, a twoje serce mówić będzie opaczne słowa”. I dlatego zachęca nas: „I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha” (Efezjan 5,18). Materiały do tej broszury pochodzą z artykułów drukowanych w „Poselstwie Pokoju”, które napisał Prezbiter Ludwik Skworcz. Świadectwa złożyli bracia, którzy doznali wyzwolenia od nałogu alkoholowego poprzez pracę misji w Zakładach Karnych „Światło w więzieniu”. 5 Alkohol jest gorzką wodą od początku pojawienia się na świecie, za czasów Noego. Już wtedy powodował wiele tarapatów i przekleństw. To przez alkohol przeklęty został Cham w swym potomku Kanaanie, zamieszkującym w Afryce. Jej to mieszkańcy przez wiele lat zmuszeni byli do niewolnictwa; tysiące plag głodu, suszy, zarazy i innych przekleństw spoczęło na nich, a wszystko wzięło swój początek w alkoholu. To córki Lota, które nauczyły się pijackich zwyczajów w Sodomie upiły swojego ojca i przez kazirodczy związek dały początek zaciekłym wrogom narodu Bożego tj. Moabitom i Ammonitom (I Mojż. 19,33-38). Król Belsazar będąc pod wpływem działania alkoholu kazał przynieść naczynia ze Świątyni Jeruzalemskiej, z których to wraz ze swoimi dostojnikami, żonami, nałożnicami pił na hulackiej imprezie wysławiając bogów ze złota, srebra, miedzi, żelaza, drzewa i kamienia. Alkohol stał się przyczyną jego śmierci i rozpadu wielkiego mocarstwa (Por. Daniela 5 rozdział). Noe Alkohol po raz pierwszy pojawił się na świecie za dni Noego po potopie. Noe nie mając złych intencji jako człowiek pracy założył winnicę, nie znając też działania wina napił się go i niechcący upił się. Noe był człowiekiem sprawiedliwym, w którym Bóg miał upodobanie i poprzez przypadkowe zetknięcie się z winem nic nie stracił w oczach Bożych, gdyż Bóg umieścił go na liście Bohaterów Wiary (Hebr. 11,7). Noe nie był alkoholikiem, natomiast jego syn Cham wykorzystał alkohol w celu szyderstwa ze swego ojca; i tak jest i w dzisiejszym czasie, w którym to alkohol powoduje wielkie komplikacje rodzinne, przekleństwa, rozwody, nieróbstwo, cierpienia dzieci i wiele innych negatywnych skutków zarówno materialnych, moralnych, fizycznych, a przede wszystkim duchowych. Przekleństwo, które dotknęło linię wywodzącą się od Chama, zrodziło straszne następstwa, a jego potomkowie byli wrogami Izraela i nimi pozostali do dziś, o tym możemy przeczytać w I Mojż.9,20-25 i całym 10-tym rozdziale. Nawyki ich dały początki pijaństwa w Sodomie i Gomorze. Afryka – obszar głodu, epidemii, suszy, nieznanych chorób stał się dziedzictwem Kanaanitów. Przekleństwo, które stało się ich udziałem poprzez złamanie zasady czci dla rodziców i wykorzystywanie chwili ich słabości w celu wyśmiewania ich, a tym samym odpychania od siebie odpowiedzialności za swoje jeszcze gorsze czyny, jest to po dziś dzień brzemienne w skutkach dla mieszkańców Afryki. Bóg w swej dobroci chciał bardzo wyraźnie podkreślić cześć dla rodziców, dlatego umieścił to na liście przykazań (II Mojż. 20,12),  6 podkreślając: „Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą” (Efez 6,3), i powodzenie życia dzieci zależy od wypełniania tego przykazania na co dzień. Makabryczną rzeczywistością jest, że częstokroć dzieci z rodzicami piją przy jednym stole, co staje się często przyczyną awantur rodzinnych niejednokrotnie kończących się śmiercią. Na czymś takim spoczywa przekleństwo, które już szybko materializuje się i przybiera tragiczne skutki, których w wielu przypadkach nie można już cofnąć. Całkowite skutki działania alkoholu znikną dopiero w Bożym Królestwie, gdyż na tej ziemi jest on podstawą do bogacenia się ludzi, którzy go produkują, a też nie małym dochodem do budżetu państw czy też gmin. Błędne koło jednak zamyka się, bo trzeba płacić straszliwe skutki wypadków drogowych, których znaczna część jest spowodowana jego używaniem, utrzymywać domy dla uzależnionych, leczyć skutki choroby alkoholowej i ludzi, którzy są nią dotknięci. Biblia ostrzega nas: nie bywaj wśród upijających się winem (Przyp. Sal. 23,20a). Niestety, wiele osób nie bierze sobie tego do serca i mimo wielkiej biedy korzysta z takiego luksusowego artykułu jakim jest alkohol, obłożony wielkimi podatkami i akcyzami, mimo to kupowany na kredyt wraz z chlebem staje się podstawowym artykułem dla ludzi, którzy wpadli w jego sidła. Lot i jego córki Zapewne zalew alkoholu miał podstawowy wpływ na niemoralne zachowanie się mieszkańców Sodomy i Gomory, gdyż to on powoduje rozrozwiązłość (Efez. 5,18a), a wiele grzechów opisanych w tymże rozdziale ma swój początek w nim. Lot wybrał Sodomę, Gomorę i Soar (I Mojż. 13,10) jako miejsce dla siebie i swego potomstwa, musiał też zdawać sobie sprawę z tego, że ich mieszkańcy byli źli i grzeszni wobec Pana (w. 13). Wprawdzie przyszedł czas, że tenże sprawiedliwy mieszkając między nimi i będąc udręczony przez ich rozpustne postępowanie, widząc ich bezbożne uczynki, a o niektórych, może tych najgorszych tylko słyszał – trapił się każdego dnia w prawej duszy swojej (por. II Pt. 2,6-8). Jednak na zmianę sytuacji było już za późno. Mimo wielkiego wstawiennictwa ze strony Abrahama przed Bogiem (I Mojż. 18,23-33), który zdaje sobie sprawę, że w Sodomie jest jego bliski krewny Lot, Pan postanawia ostatecznie zniszczyć te miasta i wysyła tam swych aniołów. I to nawet na nich, którzy według gościnności wschodniej powinni być pod szczególną ochroną, motłoch grzeszników chciał dokonać gwałtu i tylko ich nadzwyczaj 7 na moc ochroniła Lota przed śmiercią (por. I Mojż. roz. 19). Należy sądzić, że te złe czyny działy się pod wpływem alkoholu. Córki Lota wychowywały się w takiej subkulturze i przyjęły takie zwyczaje za dewizę osiągnięcia celu w swym życiu tj. potomstwa. Kiedy ich przyszli mężowie myśleli, że Bóg żartuje i mimo ostrzeżeń pozostali w Sodomie, być może byli oni już ze sobą związani przez „przyjaźń przedmałżeńską” i pewne przywileje, z których powinny korzystać tylko małżeństwa, już wykorzystywali. Nie wydaje się, żeby było inaczej, choć Lot twierdzi, że jego córki nie poznały jeszcze mężczyzny, one znają jak mężczyznę można omamić i czego do tego użyć. Soar – małe miasteczko w okolicy ocalało tylko na prośbę Lota. Myślał, że tam urządzi sobie życie na starość, ale gdy wszedł do niego, jego nadzieja zniknęła, bał się tam mieszkać, gdyż to byli podobni ludzie do tych, których Bóg zniszczył i być może mieli jeszcze pretensje do Lota, że to on jest tego przyczyną. Z Sodomy Lot i jego córki nic nie zabrali, gdyż już w ostatniej chwili zostali wyprowadzeni za ręce przez aniołów, nie mogli zatem wziąć alkoholu z sobą. Powstał „przyczółek” Soar skąd tenże alkohol wzięły. „Nocny sklep”, gdzie awaryjnie można go zawsze znaleźć. „Melina grzeszników”, gdzie zawsze podadzą „potrzebującym”. Nie rób sobie żadnego przyczółku dla grzechu w swoim życiu, sprzeciw się diabłu a ucieknie od Ciebie (Jak. 4,7.1). I dalsze następstwa Soaru: zamiast żyć w normalnych warunkach, Lot musi uciekać do jaskiń – a więc nie sprzeciwił się diabłu i tenże nie odstąpił, uciekał przed grzechem, który go gonił i w końcu dopadł! Często w ustach córek Lota pada słowo: „upijmy ojca” i tak też się stało, ale drugie słowo „śpijmy z ojcem”, też stało się realnością. Zwyczaje sodomskie strasznie zemściły się na rodzinie Lota i całym Izraelu: oto, zaciekli jego wrogowie Moabici i Ammonici „poczęli” się na bazie alkoholu w jaskini pod Soarem. Dzisiaj w tej dziedzinie też jest podobnie. Upijają się całe rodziny i żyją niemoralnie. Często jednak jest na odwrót – oto ojcowie podają alkohol małoletnim córkom i obcują z nimi. Grzechów z tej dziedziny przybywa ze względu na to, że matka idzie szukać chleba dla rodziny, a ojciec „zajmuje się dziećmi”. Zakaz tych czynów jest w 18 rozdz. III Mojż. Dlatego strońmy od alkoholu, który prowadzi do rozwiązłości, a bądźmy pełni Ducha (Efez. 5,18a). Dawid i Uriasz Chetejczyk Alkohol jest przyczyną zaniku wartości moralnych w człowieku, wykorzystywany jest również w celu manipulowania ludźmi i osiągnięcia  8 swych celów, w większości lub prawie zawsze niewłaściwych. Jeden z największych bohaterów wiary, Dawid, popadł w grzech – wtedy kiedy jeszcze nim nie był – związane to było z nadmiarem wolnego czasu, i to wtedy, gdy jego wojownicy narażali swoje życie na wojnie. Fakty te opisane są w 11 rozdziale II Sam. Żeby „wcisnąć” ojcostwo swego dziecka dla rzeczywistego męża Batszeby, zaprosił go do siebie i upił go, myśląc że tenże pod wpływem alkoholu pójdzie do swej żony i uda mu się zamaskować swój i Batszeby grzech. Tak się jednak nie stało. Uriasz Chetejczyk nie pozwolił, aby alkohol nad nim panował, dlatego że był prawym człowiekiem, nie chciał korzystać z ciepła ogniska domowego i wdzięków swej żony, wtedy kiedy jego współbracia narażali swe życie na wojnie – takie korzystanie z sytuacji wydawało mu się niegodziwe. Bywa, że ktoś jest upijany przez inne osoby, które chcą go wykorzystywać w niecnych celach. W większości przypadków jednak nie przyjmują pozycji Uriasza, gdyż to alkohol panuje nad ich czynami, i wtedy kiedy z niego wytrzeźwieją jest już za późno na zmianę sytuacji, która podczas tego jak byli pijani – wymknęła się spod kontroli. Oto zrobili coś, co było złem w oczach Boga i ludzi. Przestępstwa pod wpływem alkoholu są bardzo liczne. Oto ludzie w czasie upojenia alkoholowego robią rzeczy, których nigdy by nie zrobili w czasie trzeźwości. Dokonują rozbojów, zabijają, kradną, gwałcą, inni zaś nie wiedzą co podpisują, a kiedy przychodzi stan otrzeźwienia budzą się z balastem problemów. Oto przy alkoholu podpisują ludzie umowy lub ręczą za innych, co wiąże się z koniecznością spłacenia cudzych długów. Pewien człowiek upił ojca sześciorga dzieci, a potem podpisał mu porękę na kredyt, po czym zniknął. Przez dwa lata cierpiała ośmioosobowa rodzina spłacając długi niegodziwca, który wykorzystał alkohol w tak niecny sposób. Na szczęście są ludzie, którzy potrafią powiedzieć: „Nie!!!” lub którzy panują nad alkoholem jak Uriasz; chcemy jednak podkreślić, że w większości to alkohol panuje nad ludźmi. Dawid niestety posunął się dalej kiedy zobaczył, że alkohol nie rządził życiem Uriasza. Wystawił go na pierwszą linię frontu i manipulując dowódcami naraził go na utratę życia. Tak to jest często, że koledzy od kieliszka nie liczą się z życiem innych ludzi, nawet swych wiernych współtowarzyszy. Wydawałoby się, że wszystko da się zamaskować, lecz tak się nie stało. Skutki tego, że nad Dawidem zapanowała namiętność i alkohol, były dla niego bardzo tragiczne. Śmierć niemowlęcia, gwałt córki, śmierć synów Amnona i Absaloma, wiele lat wojny, poniewierki i rozbite szczęście rodzinne. Przyczyn można by było szukać w alkoholu – na  9 co mało kto zwraca uwagę. Jakże kosztowne było upijanie siebie i innych, jaką straszną „akcyzę” trzeba było zapłacić w postaci śmierci swych najbliższych – i tak jest do dzisiaj. Ludzie po upiciu, z wieloma promilami siadają za kierownicą samochodu, czasami pożyczonego lub kradzionego i zabijają swych bliskich lub niewinną rodzinę. Dawid jednak ukorzył się przed Bogiem, co bardzo wyraźnie opisuje w Psalmie 51, Pan też dał mu wsparcie Duchem Świętym i przebaczył czyny, które popełnił. Dawid w konsekwencji swej pokuty stał się człowiekiem, który we wszystkim pełnił Wolę Bożą, za wyjątkiem sprawy Uriasza Chetejczyka (I Król. 15,5), która miała związek z alkoholem i jest on Bohaterem Wiary. Obyśmy i my mogli się ukorzyć przed Bogiem z naszych grzechów, i nie upijać się winem, które poć przed Bogiem z naszych grzechów, i nie upijać się winem, które popowoduje rozwiązłość, ale być pełnymi Ducha. Naszym celem nie jest krytyka męża Bożego, lecz ukazanie, że nawet najlepszego może sięgnąć moc alkoholu. Dawid, jeden z najbardziej obdarowanych mężów Bożych popadł w tarapaty, my zaś możemy być krytycznie nastawieni tylko do złych postępków, nie do mężów Bożych, do których daleko nam w naszym życiu. Amnon i Tamar Osoby, które zdążą poznać to, co potrafi zrobić z nimi alkohol i wyciągnąć z tego należyte wnioski, skorygować swe postępowanie i zawrócić z błędnej alkoholowej drogi, powinny być za taką możliwość wdzięczne Bogu. Tak było z Dawidem i z wieloma z nas. Niestety nie wszystkim dane jest takie wyjście, problem jednak nie leży po stronie Boga, lecz ludzi, którzy bawią się alkoholem. Przykładem takiego człowieka jest syn Dawida Amnon (II Sam. 13,129). Tenże człowiek tak się trapił, że zachorował, i to z powodu nienormalnej i niemoralnej namiętności do swej siostry Tamar. Miał też bardzo przebiegłego przyjaciela Jonadaba – świecki ten człowiek żyjący według ciała podsuświecki ten człowiek żyjący według ciała podsuwedług ciała podsunął Amnonowi wprost szatański pomysł, jak dokonać w pałacu królewskim gwałtu i to na osobie z rodu królewskiego. Uważaj na swoich przyjaciół – jeśli mają usposobienie i ducha tego świata, mogą doprowadzić Cię do upadku, a nawet śmierci. Słowo Boże nam mówi, że Amnon podochocił się winem (II Sam. 13,28-29). Jakaż strata: królewicz zachowuje się jak pijanica, widzą to inni i mogą zrealizować szaleńczy plan Absaloma i zgładzić Amnona. Gdyby Amnon był człowiekiem trzeźwym duchowo, gdyby nie upijał się i nie był lekkoduchem, nie dopuściłby się gwałtu na swej siostrze. Taki grzech Biblia traktuje w najgorszej kategorii i zakazuje kazirodztwa (III Mojż. 18 roz.). Osoby  10 naruszające ten nakaz skazywane były na karę śmierci. Słowo Boże wyraźnie pisze że „zakon ustanowiony jest dla nieprawych...” (I Tym. 1,9-10), wymienia też grzechy z tej dziedziny jako te, które bezwzględnie pod karę zakonu podlegają. Amnon, syn królewski, od młodości znał zakon i prawo Boże, był wychowywany przez odpowiednich nauczycieli – miał świadomość, że popełnia czyn ohydny, przed czym wyraźnie ostrzegała go krzywdzona Tamar – a więc wiedział wszystko co wiedzieć powinien, ale uczynił wbrew wiedzy i zdrowemu rozsądkowi. Tamar nie była jedną czy jedyną, którą mógł mieć Amnon, lecz nie była tą, którą mógłby wykorzystać i pozostawić bez pomsty. Ponieważ Amnon podochocił się winem, a na pewno już wielokrotnie był pod jego wpływem, przy tym być może jego kolegą od kieliszka był Jonadab, nie wiedział co się wokoło niego dzieje, nie widział śmierci zbliżającej się wraz ze sługami Absaloma – i tak oto niespodziewanie i przedwcześnie zginął, nie na wojnie jako bohater, lecz podczas „rodzinnej imprezy” jako gwałciciel. Oto ludzie podochocą się alkoholem – niektórzy dodają sobie nim otuchy przed trudną rozmową, decyzją życiową lub w innych skomplikowanych okolicznościach – przez to bardziej czynią sprawy zagmatwanymi, a bywa tak, że już cało z nich nie wychodzą – tak jak było w przypadku Amnona. Brak szacunku dla Słowa Bożego, szukanie korzyści dla swego ciała, którego zamysłem jest śmierć (Rzym. 8,6a). Zamysł ciała jest wrogi Bogu, nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może (Rzym. 8,7). Wrogi Bogu zamysł Amnona nie mógł poddać się mocy Słowa Bożego – wręcz przeciwnie kolidował z nim, co w konsekwencji sprowadziło nań śmierć. Kto igra z grzechem, kto bawi się alkoholem, naraża siebie, a też innych na śmierć – widzimy to szczególnie, jeśli w alkoholu jeden drugiego zabije, bez mała nie wiedząc o tym. Poprzez alkohol każdego roku tysiące ludzi ginie na drogach, a wielu innych zostaje kalekami do końca życia, a wszystko to rozpoczyna się z podochocenia. Uważajmy zatem na ten negatywny przykład Amnona i wyciągnijmy pozytywne wnioski do życia w zgodzie z Duchem Bożym, który mieszka w nas tj. w tych których zbawił poprzez swoją śmierć, a oczyścił z wszystkich grzechów, w tym z alkoholizmu swoją drogocenną krwią (I Jan. 1,7). Dawid i Nabal Poprzez alkohol ludzie lekceważą porządki, które zostały ustanowione po to, aby na świecie nie zapanował chaos. Dawid ze swoim wojskiem strzegł doaby na świecie nie zapanował chaos. Dawid ze swoim wojskiem strzegł do 11 bytku Nabala, za co nie wymagał zbyt dużo – tylko tego, co tenże miał pod ręką. Dawidowi potrzebna była żywność, więc pozdrowieniami braterskimi posłał do Nabala i spodziewał się wzajemności w swych relacjach. Cała ta historia, opisana w I Księdze Samuela, 25 rozdział, 2-38, pokazuje nam wielkie bogactwo Nabala, które mógł użyć dla dobrego dzieła, czego nie zrobił – lekceważąc Dawida. Świadectwo, że jest głupcem wystawiła mu jego żona Abigail, mówiąc też, że jest niegodziwcem. Co było powodem takiego zachowania? Pijaństwo Nabala było bardzo widoczne dla ludzi – „królewskie” uczty w domu prostaka! Tak to bywa i w dniach dzisiejszych: ludzie wyprawiają uczty, libacje, święta rodzinne, przeznaczają na to wiele pieniędzy, nie dbając o prawdziwego Króla z rodu Dawidowego, tj. Jezusa Chrystusa. Dla Jego chwały, dla Jego Królestwa żałują pieniędzy, które marnotrawią na licznych podczas roku ucztach, a inni przez to cierpią. Dobry humor Nabala związany był z tym, że był bardzo pijany, z takim człowiekiem nie ma sensu rozmawiać i dobrze uczyniła jego żona. Jeśli Ty, Droga Siostro, znajdujesz się w takiej sytuacji – nie mów żadnego słowa, gdyż jest to bezsensowne. Ta oddana sprawie Pańskiej kobieta cierpiała przez swego męża, jak i dziś wiele kobiet cierpi przez swych mężów, dzieci, bliskich, sąsiadów i wszystkich innych, którym alkohol jest droższy niż szczęście rodzinne, które niszczą. Jednak mądra reakcja Abigail chroni od śmierci wielu ludzi. Tak widzimy korzystny wpływ wierzącej osoby na skutki jakie spowodowałby alkohol. Jego działanie miało tragiczne skutki dla Nabala, ale ocaleli inni, którzy przez jego pijackie usposobienie zginęliby, gdyby nie czujność Abigail. Nareszcie Nabal wytrzeźwiał – rano było mocne przebudzenie – zamarło serce Nabala gdy dowiedział się, co by go spotkało, gdyby nie jego żona. Nieraz tak jest, że alkoholik dowiaduje się po przebudzeniu, że zamarzłby, spalił się od papierosa czy pieca, utopiłby się, itp. gdyby nie żona. Jak wiele nieraz tacy ludzie mają do zawdzięczenia swym żonom. Jednakże, co człowiek sieje to i żąć będzie. Nabal zasiał skażenie i z ciała żąć musiał skażenie (Gal. 6,7-8). To nie Dawid ani jego wojownicy, to nikt z żyjących, ale Pan sam ugodził Nabala by umarł. Tak jest, że Bóg jest długo cierpliwy i wybacza grzechy, lecz czasami gwałtownie reaguje, jak było w tym przypadku. Jest tak też w przypadku innych ludzi, którzy jak Nabal zatruwaliby życie swym żonom, rodzinom i wielu innym ludziom; czynili podobnie dlatego taki ich koniec. Job i jego dzieci Wiele się mówi o wpływie mężów lub ojców na życie rodziny, zapoę mówi o wpływie mężów lub ojców na życie rodziny, zapo lub ojców na życie rodziny, zapominając o tym, jakie mogą być następstwa nieposłuszeństwa dzieci, zwłaszcza  12 tych zaglądających do kieliszka. O Jobie powiedziano i napisano bardzo dużo, mało kto zajmuje się jego dziećmi. Siedmiu synów lubiących wino, wyprawiających uczty – było wystarczającym powodem do zamartwiania się dla nienagannego, prawego i bogobojnego człowieka, który myślał, że jego synowie znieważają Boga. Próby wstawiania się za dorosłymi już, świadomymi dobra i zła dziećmi, nie przyniosły rezultatu, gdyż ojciec nie odpowiada za winy dojrzałych dzieci (V Moj. 24,16; Ezech. 18,20). Oto w dniu tzw. imprezy spada na Joba pierwsze nieszczęście, i to bardzo dotkliwe: śmierć dzieci, które piją wino. Nic nie pomogły ofiary całopalne i wstawianie się ojca, który w pewnym sensie był tolerancyjny dla swych dzieci i spełniał ich zachcianki. Choć wydaje się, że już nie miał większego wpływu na nie, były one w swym postępowaniu przeciwnością Joba. Żyły według ciała i uczynki ciała rządziły nimi (por. Gal. 5,21), choć w swoim bogobojnym ojcu widziały owoce Ducha (Gal. 5,22-23), a szczególnie miłość, cierpliwość i łagodność widoczne w jego życiu. Lecz to owocne życie w Duchu było wykorzystywane i nadużywane przez ludzi żyjących w ciele. Biblia zachęca nas do życia według Ducha i takiegoż postępowania (Gal. 5,16). Jednak ten, który urodził się według ciała tj. Ismael – prześladował urodzonego według Ducha – Izaaka, tak też nienarodzeni duchowo synowie Joba byli prześladowcami swego ojca, który chciał zmienić ich życie, lecz nie potrafił. Wszechmogący Bóg przewidział, że Job miałby jeszcze więcej utrapień przez swoje dzieci, w związku z tym zostały zabrane z tej ziemi: to osobista tragedia Joba, lecz po pewnym czasie... Job znowu miał siedmiu synów i trzy córki – innych ludzi. To one, a nie poprzednie córki były podstawą dumy Joba, to z nowych synów narodziły się wnuki, które Job oglądał aż do czwartego pokolenia. Tej radości nie miał z pierwszymi dziećmi, które wpędziłyby go do grobu, a tak, stary i syty dni, zadowolony z życia, dzieci, wnuków i swej pozycji duchowego człowieka w duchowej, a nie tylko cielesnej rodzinie, Job – wspaniały bohater życia – ukazujący swoją postawą zatroskanie o nienawróconych przy ich lekceważącym trybie życia – ukazuje nam całe bogactwo Łaski Bożej dla ludzi sprawiedliwych, a też ostateczną karę dla tych, którzy nie chcą się Słowu Bożemu podporządkować. Pijane dzieci lub też nietrzeźwe potomstwo wpędziło do grobu wielu rodziców. Na szczęście uniknął tego Job przez swą bogobojność, lecz nie uniknęły tego jego dzieci przez swą bezbożność. Niech sprawiedliwy Job będzie dla nas dobrym wzorem, a jego niesprawiedliwe dzieci przykładem przestrzegającym nas, abyśmy nie pożądali takich rzeczy jak picie, jedzenie i zabawa – bo to trwa tylko do czasu, lecz my mamy posiąść Królestwo Boże, które stało się właściwym miejscem dla Joba, gdzie nie musi się już martwić z powodu swych pijących dzieci. 13 Uczta Belsazara Księga Daniela 5 rozdział opisuje nam jedną z najbardziej porażających libacji pijackich: zamiast dać przykład swym dostojnikom i poddanym król Belsazar stał się godnym pożałowania w swym bezbożnym postępowaniu. Picie alkoholu przez króla na oczach tysiąca ludzi i poniżenie godności królewskiej aż do dna, kiedy to jako osoba będąca pod działaniem alkoholu podejmuje tragiczne w swych skutkach decyzje: naczynia skradzione przez jego ojca Nebukadnesara ze świątyni Jeruzalemskiej znajdują się w rękach jego licznych żon i nałożnic. Król sam korzysta z tych naczyń, które miały służyć Bogu Żywemu, pije i wysławia bogów ze złota, srebra, miedzi, żelaza, drzewa i kamienia. Kompletny upadek religijny i moralny; przecież to jego ojciec w swej pysze wyniósł się nad Boga i wtedy musiał bardzo cierpieć: popadł w obłęd, stał się tworem jedzącym trawę jak bydło, mającym pierze i pazury jak u ptactwa, wypędzony od ludzi, jednakże po upływie dni zwrócił oczy ku niebu, powrócił mu rozum, dostojność i człowieczeństwo, przywrócono mu godność królewską. Wysławiając Pana stwierdził, że wszystkie Jego dzieła są prawdą, a jego ścieżki są sprawiedliwie (por. Dan. 4,26-34). Mimo takiego przykładu działania mocy Bożej, Belsazar zlekceważył Boga całkowicie, posunął się daleko więcej w swych grzechach niż jego ojciec. Pijany król, rozpici dostojnicy, pijana rodzina. Jakże podobnie jest w dzisiejszych czasach, wielcy tego świata i ich dostojnicy piją alkohol, synowie powodują wypadki pod jego działaniem, rozpita rodzina – takie negatywne przykłady i ich działanie są przerażające. Jeden z „wielkich” mężów stanu podczas II wojny światowej podejmował większość decyzji pod wpływem alkoholu wysyłając na śmierć na z góry stracone pozycje żołnierzy (nie mamy na myśli człowieka ze wschodu lecz zachodu, a kultura załowieka ze wschodu lecz zachodu, a kultura za a kultura zachodu w tej materii nie jest lepsza od wschodniej). Kompletny upadek religijny Belsazara, który wyrażał się prócz świętokradztwa w zwracaniu się do bóstw ręką ludzką uczynionych, przyniósł srogie następstwa. Oto wielcy i mali zwracają się do bóstw wyrzeźbionych lub namalowanych mając mgliste pojęcie, że Bóg jest Duchem i ci, którzy mu cześć oddają winni to czynić w duchu i prawdzie (Jana 4,24). Takiego Boga poznał Nebukadnesar, takiego chwalił i wielbił. Bardzo dokładną informację miał o tym Belsazar (Dan. 5,22), lecz on się podniósł przeciwko Panu niebios i pijąc alkohol z naczyń świątynnych sławił martwe bożki, które nie widzą, nie słyszą i nic nie wiedzą. Brak czci dla Boga, w którego ręku było tchnienie Belsazara i od którego zależały wszystkie jego drogi stał się przyczyną jego śmierci. Brak czci dla żywego Boga, a oddawanie  14 hołdu różnego rodzaju martwym rzeczom, które są podstawą kultu w wielu religiach (w tym chrześcijańskich) doprowadzi kiedyś do śmierci wiecznej tych, którzy to czynią. Jednak w wielu przypadkach ci czciciele ponoszą już śmierć przedwczesną, gdyż na ucztach „religijnych” tj. chrzcinach, komuniach, we tj. chrzcinach, komuniach, weselach leje się strumieniami alkohol i bywa tak, że podczas bójek lub powrotów pojazdami mechanicznymi giną owi „czciciele”. Religia pomieszana z alkoholem była główną przyczyną śmierci Belsazara. W dzisiejszych czasach jest podobnie: upadek religijny narodów jest związanych z nadużywaniem przez nie alkoholu. Niech dobry Bóg zachowa nas i nasze rodziny od tego, abyśmy służyli bogom z materii przy „zmętniałych resztkach wina” (por. Sof. 1,12). Niech sprawi dla nas i naszych bliskich, abyśmy całymi rodzinami mogli służyć Panu (Joz. 24,15). Uczta Belsazara cz. II „A gdy Belsazar był pod działaniem wina (...) król, jego żony i nałożnice (...) pili wino i wysławiali bogów ze złota, srebra, miedzi, żelaza, drzewa i kamienia” (Dan. 5,1-4). Za upadkiem religijnym, albo częstokroć na równi z nim idzie upadek moralny. Gromada żon i nałożnic upojona, w swym alkoholowym amoku sięga po zastrzeżone dla służby Bożej naczynia. Dla alkoholika lub osób uzależnionych od alkoholu nie ma świętych rzeczy, wszystko wykorzystują w jednym celu – aby pić i upić się. Sytuacja, gdy mąż rozpija żonę to żadna nowość w dzisiejć i upić się. Sytuacja, gdy mąż rozpija żonę to żadna nowość w dzisiej, gdy mąż rozpija żonę to żadna nowość w dzisiejszych czasach. Potem pozostaje już picie razem w domu lub z licznym towarzystwem. Czasami choć coraz częściej wciąga się w to osoby młode i małoletnie. Dzieci jeszcze kilkunastoletnie są upijane przez osoby starsze i wykorzystywane w straszny sposób, o czym można usłyszeć nawet w mediach. Wiele młodych dziewcząt zostało upitych i odurzonych, po czym znalazły się w różnych dziwnych miejscach i dziwnych sytuacjach same nie wiedząc co robić. Alkohol nie daje wyboru, jest zaborczy i nieprzejednany. Prowadzi często do całkowitego upadku moralnego, gdyż powoduje utratę samokontroli, panowania nad sobą, a po jednym lub dwóch kieliszkach następne konsumuje się w zasadzie łatwo (Przyp. Sal. 23,31). Nic człowiek nie czuje, mało wie, ogląda rzeczy dziwne (Przyp. Sal. 23,33). To nie żarty mieć jako doradcę, męża czy narzeczonego  15 alkoholika. Bywa tak, że trzeba za to drogo zapłacić nawet życiem, gdyż należy przypuszczać, że nie tylko Belsazar na końcu swej uczty poniósł śmierć, ale także jego najbliżsi. Uczta Belsazara wskazuje na to, że nie ma kontrolowanego picia czym usprawiedliwiają się nałogowcy. Jest to tylko wymówka mająca na celu omamić umysł, że to człowiek panuje nad piciem, a nie picie nad nim. Jeśli ktoś nie chce przestać pić to znaczy, że nie może. Nadużywanie alkoholu prowadzi do utraty życia w wielu przypadkach doczesnego, ale w każdym przypadku wiecznego, gdyż „nie łudźcie się (...) pijacy (...) nie odziedziczą Królestwa Bożego” (I Kor. 6,10). Alkohol nigdy nie zabija jednostki, ale cały organizm. Dobra materialne służące za zapewnienie przyszłości dzieciom zostają przepite, świątynia Boża zostaje pozbawiona czci, a życie wieczne jest utracone. Dbajmy więc o swoje dziedzictwo nie upijając się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźmy pełni Ducha (por. Efez. 5,18).  Belsazar i wróżby Król Belsazar żył w świecie magii i wróżb. Kiedy ujrzał palce ręki ludzkiej piszące po ścianie pałacu królewskiego, zaniepokoił się bardzo: oto do tej pory nic takiego nie przeżył. To, co widział w swym dotychczasowym życiu to zabawa w magię, złudne sztuczki od których roi się w dzisiejszym świecie. Papuga na bulwarze nadmorskim za złotówkę wyciąga ludziom horoskopy. Na pozór jest to fajna zabawa, tak jak i inne horoskopy umieszczane w czasopismach lub numery zaczynające się na 0 700. Pewna młoda kobieta mimo tego, że była bardzo biedna wydzwoniła pod numer telefonicznej wróżki ponad 1000 zł, a potem trzeba było zapłacić ten rachunek. W życiu zamiast dobra spotkało ją zło i na końcu niespodziewana śmierć. Drżący Belsazar woła wróżbitów i astrologów, tak jak Hitler u schyłku swego życia i końca 1000-letniej Rzeszy prawie wszystkie swe posunięcia z nimi konsultował czyli inaczej z samym diabłem, który zaprowadził go prosto do piekła. Tak jak nikt nie zdołał mu pomóc w rozszyfrowaniu przyszłości, tak bezsilnie miotał się Belsazar. Nawet obietnice, że ten kto rozwiąże zagadkę będzie trzecim w królestwie zdały się na nic. Astrologowie i wróżbici byli bezsilni, co jeszcze bardziej przestraszyło Belsazara. Czyżby nikt nie znał jego przyszłości? Ludzie szukają odpowiedzi na pytania dotyczące przyszłości, lecz nie mogą ich znaleźć. Czy ich nie ma? Owszem: Słowo Boże wie o nas i naszej przyszłości wszystko. Oto Bóg wie,  16 kiedy wstajemy i kiedy chodzimy, wie o naszych ścieżkach, a na dodatek rozumie naszą myśl z daleka. Możemy to bardzo wyraźnie zobaczyć w Psalmie 139. Na dworze Belsazara był taki, który to wiedział – Daniel posiadający nadzwyczajnego Ducha, wiedzę i rozum do wykładania snów, do rozwiązywania zagadek i rozświetlania tajemnic (Dan. 5,12). Słowo Boże jest jedynym źródłem pewnej przyszłości i wyjaśnienia wszystkich zawiłych zagadek. To słowo odrzucił Belsazar profanując świątynne naczynia, które przeznaczył na użytek swych pijackich zwyczajów. Oto pijaństwo w wielu przypadkach prowadzi ludzi na bezdroża grzechu, przy czym nie mając odpowiedzi od Żywego Boga szukają jej u wróżek, a czytając horoskopy chcą rozwiązać tajemnice swej przyszłości, która staje się jeszcze bardziej zawiła, ciemna i niepewna. Daniel zarzucił Belsazarowi, że ten działał przeciwko Bogu – wielokrotnie, świadomie działając na szkodę Bożego Królestwa, zgrzeszył przeciwko Duchowi Świętemu, a taki grzech nie mógł być wybaczony w świecie, w którym żył Belsazar ani teraz (Mat. 12,31-32). Grzech pijaństwa powoduje wielkie zagrożenie, ci którzy takie rzeczy czynią nie odziedziczą Królestwa Bożego (Gal. 5,21). Tak stało się w przypadku Belsazara – człowieka, którego miał chronić Bel (tak się wykłada jego imię) – pijaństwo oraz czynne uczestnictwo w świecie wróżb i magii zaprowadziło go do śmierci duchowej, fizycznej, a w konsekwencji do wiecznej. Niech Pan nas uchowa od zasięgania informacji z wróżb, horoskopów i astrologii. Nasza przyszłość jest pięknie opisana w Słowie Bożym, co nam zupełnie wystarcza, a zatem nie upijajmy się winem (i światem magii i wróżb), ale bądźmy pełni Ducha. Uczta Belsazara cz. III Babilon – potężne mocarstwo stworzone przez Nebukadnesara – przeżyężne mocarstwo stworzone przez Nebukadnesara – przeżyo stworzone przez Nebukadnesara – przeżywało za jego czasów wielki rozkwit. „Czy to nie jest ów wielki Babilon, który zbudowałem ...” (Dan. 4,27). Słynne wiszące ogrody, kompleks zamkowy ze słynną salą Belsazara długości 52 m, szerokości 17 m, a wysokości 20 m, na ścianach której palce ręki wypisały wyrok: Bóg policzył dni twego panowania i doprowadził je do końca, jesteś zważony na wadze i znaleziony lekkim, twoje królestwo będzie wydane Medom i Persom (Dan. 5,26-28). Babilon, miasto, które rozpoczęło bunt przeciwko Bogu budując słynną wieżę Babel. Babilon, symbol potęgi zwróconej przeciwko Bogu zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie. Za czasów Belsazara jego polityczna władza została utopiona w alkoholu, a u schyłku wieków w winie szaleństwa rozpusty (por. Obj. 14,8).  17 Belsazar zamiast tworzyć przyszłość dla potomnych, a przede wszystkim wziąć z życia swego obłąkanego ojca przykład, że z Bogiem nie można igrać, spędza czas na hulaszczych imprezach pełnych bałwochwalstwa, niemoralności, otoczony schlebiającymi mu dostojnikami, „nakręcany” przez liczne żony i nałożnice. Pili i było im wesoło, a inni, ci duchowi jak Daniel cierpieli i było im smutno, że zamiast pieśni wysławiających Boga była tam różna dzika muzyka pod dyktando samego diabła. Sala tronowa Belsazara stała się jedną z największych dyskotek tamtych czasów, gdzie wysławiano współczesne bóstwa. Podobnie i dzisiaj na dyskotekach wysławia się różne ludzkie bożyszcza, fani szaleją za różnymi „gwiazdami” wszelkiej diabelskiej muzyki, ze zmieniającymi kobiety jak skarpetki podstarzałymi muzykami pijącymi przy tym alkohol i zażywającymi narkotyki i inne środki odurzające. Pełne hałasu, światełek i innych błyskotek dyskoteki zamieniają się czasami w ziemskie piekło grzebiąc swoich bywalców. Oto często padają trupy, a znaleźć tam uczciwą dziewczynę to tak, jak choćby w szeregu nałożnic Belsazara znaleźć oddaną Bogu niewiastę. No cóż, nie pomogły wróżby z fusów, ani też te z wosku, co robić? Trzeba zapłacić wróżce za to, jakie będzie moje życie, może długie i bogate tak jak życie niejednej „gwiazdy” czy gwiazdki, tak bym chciała, lecz co to? Ręka pisze inaczej moje życie mimo życzeń „Królu, żyj na wieki”, a więc – sto lat. Matka Belsazara, która nie brała udziału w tej dyskotece (Dan. 5,10) wie, że jest ktoś kto może pomóc. Człowiek, który ma nadzwyczajnego ducha czyli Ducha Świętego – biblijnie wierzący Daniel. Może coś zaradzi i pomoże ujść z tej dyskotekowej sali. Oto chce nagle przed wróżbitów i czarowników postawić Boga. Uznaje, że Daniel ma od Boga oświecenie, rozum i nadzwyczajną mądrość, którą on Belsazar zamienił tak jak wielu ludzi: na alkohol. Może nie zgaśnie ta „gwiazda” – myśli jego matka. Warto ją okupić złotem, które Danielowi nie było potrzebne, gdyż mimo tego, że był wygnańcem miał życie obfite ze swoim Bogiem będąc pełnym Ducha. Nie musiał upijać się jak Belsazar i w przeciwieństwie do niego dożył sędziwego wieku, a życie Belsazara miało skończyć się w tej „dyskotekowej” atmosferze. Koniec Belsazara Oto w szybkim tempie dobiega do końca życie Belsazara, nikt nie jest w stanie odwrócić losu, który go miał spotkać. Niechęć do pokuty i zmiany życia (Dan. 5,22-24) miała nieodwracalne skutki, tym bardziej, że była  18 potwierdzona wszystkimi uczynkami ciała: „wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwo, pijaństwo, obżarstwo” (Gal. 5,19-21), które miały doprowadzić do śmierci. Te owoce ciała i w dzisiejszym czasie prowadzą ludzi na zatracenie. Może zdążę na ostatnią chwilę – tak myślał Belsazar chcąc wykorzystać Bożego człowieka do ratowania słabego swojego królestwa. Tak myśli też wielu mając nadzieje, że wierzący w jakiś sposób pomogą im przedostać się do Bożego Królestwa, jest to jednak niemożliwe, gdyż oni sami nie chcą zmienić swego życia i odwrócić się od swych czynów mimo swego beznadziejnego położenia. Pomimo śmierci milionów ludzi, a nawet miliardów u schyłku wieków ludzie pozostaną bezbożnymi (Obj. 9,21-22), a uniesienie duchowe i próby ratowania się różnymi pobożnymi manewrami na nic zdały się Belsazarowi i nie pomogą tym, którzy je stosują. Słyszałem o tobie – zwraca się Belsazar do Daniela – masz oświecenie, rozum i nadzwyczajną mądrość, a do tego co najważniejsze: duch bogów spoczywa na tobie (a więc duch nadzwyczajny, Dan. 5,11-14). Tak więc świat wie, że wierzący mają Ducha Świętego i za pieniądze chciałby skorzystać z jego mocy (Dan. 5,15-16 i Dz. Ap. 8,18-24; w tym drugim przypadku Szymon Czarnoksiężnik za pieniądze chce nabyć Ducha Świętego, ale są to tylko dążenia, nie miał cząstki ani udziału, gdyż jego serce nie było szczere wobec Boga; jednak w konsekwencji zwiastowania ze strony Piotra upokorzył się, czego nie zrobił Belsazar). Daniel nie chciał zaszczytów Belsazara i tytułów, tego wszystkiego miał dostąpić jednak po śmierci króla, co miało miejsce już następnego dnia (Dan. 6,3), a Belsazar ogłosił publicznie przed swoją śmiercią Daniela trzecim w Królestwie. Niestety – tak jak dni króla, tak również policzone są dni wielu ludzi, którzy żyją bezbożnie nadużywając alkoholu, przy tym tragedią jest to, że z nimi z tego świata schodzą niewinne ofiary przemocy, wypadków samochodowych i innych przestępstw. To od Boga zależy przyszłość człowieka, o tym nie zdążył się przekonać za swojego panowania Belsazar. A gdy ta świadomość dotarła do niego było już za późno, bo Bóg policzył dni jego panowania i doprowadził je do końca z powodu jego lekkości duchowej i oddał Królestwo Medom i Persom; i wtedy to został zabity Belsazar, król chaldejski, bazujący na czarach, wróżbach, alkoholu, niemoralności. I tak wielu ludzi odchodzi z tego świata i to przedwcześnie zbierając skażenia grzechem, zamiast żyć według Ducha i postępować zgodnie z tym, co dyktuje nam Duch przez Słowo Boże (Gal. 5,25). 19 ŚWIADECTWA BRACI UWOLNIONYCH Z NAŁOGU Moje Świadectwo Nazywam się Adrian, pochodzę ze Śląska. Tam też wzrastałem w rodzinie, gdzie najpierw matka z ojcem (a po jego śmierci – z ojczymem) pili alkohol i nie troszczyli się o mnie. Kiedy brakowało mi jedzenia, zacząłem kraść. Również wagarowałem, ustawicznie pijany chodziłem z chuliganami stadionowymi, aby wywoływać burdy po meczach i na ulicach i z tego powodu wielokrotnie byłem zatrzymywany przez policję. Moim życiem była przemoc, wulgarne słowa, poniżanie innych oraz ostre bezpardonowe picie alkoholu. Wiele razy stawałem przed sądami, lecz dopiero, gdy ukończyłem 18 lat, to podliczyli mi wszystko i dostałem 15 lat ścisłego więzienia. Jestem mocno zbudowanym człowiekiem, lecz otrzymałem kilka ciosów nożem. Po czasie zacząłem myśleć, jak skończyć ze złem. Trafiłem w jednym z więzień na spotkanie, gdzie mała grupa osób mówiła o Słowie Bożym. Po pewnym czasie dowiedziałem się, że najlepiej mi będzie w Czarnem, gdyż postanowiłem iść do szkoły licealnej, a tam ona jest oraz jest duża grupa Braci, którzy regularnie zbierają się na spotkaniach biblijnych. Przetransportowano mnie latem ubiegłego roku. Do domu mam teraz ponad 500 kilometrów, ale tak naprawdę domu nie mam, ponieważ moi bliscy nadal piją. Nawróciłem się do Pana. Nie palę, przestałem kląć, jestem pogodnym człowiekiem, bez pociągu do alkoholu, zamiast złości mam miłość dla innych, mam nowe zainteresowania. Słowo Boże jest dla mnie wszystkim. Latem chcę przyjąć chrzest, zapisałem się też do Korespondencyjnej Szkoły Biblijnej. Nie wrócę już tam, gdzie byłem. W Zakładzie Karnym będę jeszcze siedem lat, a może wyjdę dwa lata prędzej, gdyż mam same pochwały (nie sprawiam trudności, jak wielu innych osadzonych). Brat Ludwik mi przekazał, że nie wie czy za pięć lat jeszcze będzie żył lub przychodził tu, ale wie jedno – że Bóg ma dla mnie miejsce tu na ziemi, a przede wszystkim wieczny Dom w Jego Królestwie. Obiecał też, że będzie o tym rozmawiał ze swoim współpracownikami. Tak to ze złodzieja, alkoholika, bandyty i chuligana stadionowego stałem się dzieckiem Ojca Niebieskiego, który się o mnie troszczy. Adrian 20 Świadectwo: Urodziłem się dwa razy w więzieniu Nazywam się Maciej, mam 39 lat. Urodziłem się jako wcześniak. Przyszedłem na świat w Areszcie Śledczym dla kobiet w Łodzi. Gdy miałem trzy lata, trafiłem do Domu Małego Dziecka, ponieważ Sąd Rejonowy zawiesił moim rodzicom prawa rodzicielskie, gdyż byli karani, nadużywali alkoholu, a w domu często były awantury między mamą, która piła alkohol a tatą. W wieku 5 lat zostałem przewieziony do Domu Dziecka, gdzie przebywałem do 17 roku życia – już wówczas sporo piłem. Następnie babcia zabrała mnie do siebie. W dzień moich 18-tych urodzin trafiłem pierwszy raz do Aresztu Śledczego w stanie ciężkiego upojenia alkoholowego. Powodem były kradzieże – kradłem, ponieważ chciało mi się pić, a byliśmy bardzo biednymi ludźmi, rodzice nie pracowali, a babcia miała zbyt małą rentę, aby nas utrzymać. Pierwszy raz przebywałem w Zakładzie Karnym 2,5 roku. Następnie jeszcze kilka razy odbywałem karę pozbawienia wolności; w sumie spędziłem 17 lat we więzieniach. Pewnego razu, gdy byłem na imprezie alkoholowej, doszło do poważnej awantury i śmiertelnego pobicia. Na skutek tego trafiłem do Aresztu Śledczego pod zarzutem morderstwa. Podczas pierwszej rozprawy prokurator żądał dla mnie 25 pozbawienia wolności. Zmieniono mi jednak artykuł z morderstwa na pobicie ze skutkiem śmiertelnym, za co zostałem skazany na 6 lat i 4 miesiące pozbawienia wolności. Trafiłem do Zakładu Karnego w Łowiczu. Tam zacząłem czytać Pismo Święte. Następnie zostałem przetransportowany do Czarnego – 350 kilometrów od rodzinnych stron. Uświadomiłem sobie, że istnieje Bóg i że oddał On Swojego Jedynego Syna na krzyż za wszystkie grzechy, które popełniłem. Do tej pory moje życie osobiste było bardzo grzeszne – żyłem w patologii, nadużywałem alkoholu, paliłem papierosy. Już od paru miesięcy nie palę i wierzę Bogu i Jego Synowi Jezusowi, że tamto stare życie już przeminęło i więcej nie powróci! Jestem na dzień dzisiejszy osobą bezdomną, bez rodziców, którzy już nie żyją – po prostu jestem sierotą. Ale ważne jest to, że Bóg tak naprawdę otworzył mi oczy, wstąpił do mojego serca i duszy, i dał mi Was, Braci w Chrystusie, Samego Siebie i Swego Syna Jezusa Chrystusa oraz pomógł mi podnieść się z ciężkiego od alkoholu i papierosów upadku, co było dla mnie naprawdę trudne i męczące w mym sercu, duchu, duszy i życiu. To jest właśnie ta przyczyna, dla której otworzyłem swoje serce Jezusowi Chrystusowi i narodziłem się drugi raz w więzieniu w Czarnem, gdzie też przyjąłem chrzest i będę kontynuował swoje życie z Bogiem w społeczności Naszych Braci w Chrystusie  21 po opuszczeniu Zakładu Karnego w grudniu 2016 roku. Chociaż nie mam dokąd się udać, będę starać się, aby więcej nie trafić na złą drogę, którą już mam za sobą. To jest biografia mojego życia, które już przeminęło i Świadectwo pisane z całego serca oddanego memu i Naszemu Zbawicielowi, Bogu Ojcu i Jego Synowi Jezusowi Chrystusowi, który oddał całego Siebie i umarł za moje grzechy oraz wyciągnął mnie z alkoholizmu. z poważaniem Maciej Witam serdecznie Brata Ludwika Zacznę może od tego, że chciałbym pozdrowić wszystkich Braci. W drugiej kwestii chciałbym serdecznie podziękować Tobie, Bracie Ludwiku, że pomogłeś mi odnaleźć ducha walki ze złem, które nas wszystkich dotyka. Popełniamy dużo złego, ale Bóg nam wszystkim pomaga zwalczać zło na dobro, do którego powinienem zmierzać. Prawdę i światło zobaczyłem dopiero teraz, dzięki Tobie, Bracie Ludwiku. Lecz co niektórzy wiedzą, co przeszedłem, jaki miałem wypadek z prądem – poraziło mnie 15 tysięcy wolt, kiedy to kompletnie pijany kradłem kable energetyczne w stacji transformatorowej; i Bóg dał mi drugą szansę, którą muszę wykorzystać. Powiem szczerze, że bardzo mnie to boli, że straciłem rękę oraz ucho i muszę się męczyć z rurką w szyi; mam też poparzone płuca i układ oddechowy. Nie podejmę żadnej pracy, bo nikt nie chce mnie zatrudnić. Może nigdy nie znajdę miłości mojego życia, bardzo mnie to boli. Alkohol i używki doprowadziły mnie niemal do śmierci. Nie wiem, co mam robić. Mam taką nadzieję, że Wy Bracia mi pomożecie. Bardzo bym był wdzięczny z całego serca za pomoc. Powiem Ci, Bracie Ludwiku, że ja mam siostrę i brata, którzy się ode mnie odwrócili. Bardzo mnie to boli i mam taką nadzieję, że kiedyś się do mnie odezwą, bo bardzo za nimi tęsknię. Jednak wiem że Jezus Chrystus uwolnił mnie od alkoholu, i mogę być wolnym człowiekiem mimo, iż od świata oddzielają mnie kraty i mury. Dziękuję Bogu za wszystko i Wam drodzy bracia. Brat Ryszard 22 ALKOHOL JEST CZĘSTĄ PRZYCZYNĄ ZGONÓW, PONIEWAŻ POWODUJE: NADUŻYWANIE ALKOHOLU POWODUJE POWAŻNE I NIEODWRACALNE SZKODY ZDROWOTNE I WPŁYWA SZKODLIWIE NA WIELE NARZĄDÓW I UKŁADÓW WEWNĘTRZNYCH I ZEWNĘTRZNYCH, MI.IN: • Samobójstwa, zabójstwa • Zatrucia alkoholem • Marskość i choroby wątroby • Zapalenie trzustki • Wypadkowość • Skrócenie średniej długości życia • Przewód pokarmowy • Wątrobę • Trzustkę • Układ krążenia • Układ krwiotwórczy • Układ nerwowy • Układ oddechowy • Układ odpornościowy • Układ moczowy • Układ płciowy • Skórę • Układ wydzielenia wewnętrznego 23                                                                                   Ewangeliczne Zbory Chrystusowe   Mickiewicza 18 78-400 Szczecinek tel. 94 37 429 07 Nabożeństwa: Niedziela godz. 1030   Leśna 10 78-200 Białogard tel. 790 403 367 Nabożeństwa: Niedziela godz. 1100   Serbska 1 64-920 Piła tel. 669 126 347 Nabożeństwa: Niedziela godz. 1100   Bzów 18 78-100 Kołobrzeg tel. 795 514 507 Nabożeństwa: Niedziela godz. 1100

Kronika

Kronika styczeń-luty 2017r.

Głębokie przekonanie o ważności i zbawiennej wystarczalności ofiary Chrystusowej, towarzyszyło nam, jak i każdemu dziecku Bożemu w ostatnim roku dzień po dniu. Z tym przesłaniem oraz w głębokim duchu modlitwy, jako realnego wsparcia w codziennym życiu – pragniemy przeżywać rozpoczęty w styczniu kolejny rok, który – jak się wydaje – jest i będzie pełen prób i rzeczy nieznanych, gdzie przezwyciężyć je zdołamy tylko w Bożym Duchu. Jednakże Pan nasz Jezus Chrystus wiernym jest, a gdzie nie może ludzki rozum i tylko człowiecze zapatrywanie – tam w przedziwny sposób działa nasz Pocieszyciel Duch Święty. Bogu Ojcu naszemu niech będzie wszelka Chwała i Uwielbienie. Luty 2017 to czas feryjnych Kursów Biblijnych. Nasza młodzież zbierała się przez pierwszy tydzień ferii na studium Bożego Słowa, połączonym z modlitwą oraz śpiewem ku Chwale Bożej. Tematem przewodnim była rola nadziei w życiu człowieka wierzącego, co ściśle wiąże się z zaufaniem do Boga, jak również braci i sióstr w Chrystusie. Szczególnie cennym i pomocnym w tych rozważaniach okazał się przykład Jonasza ze Starego Testamentu. Nasza młodzież brała czynny udział w zgłębianiu Bożych tajemnic, jeszcze bardziej poznając, jak wielki i wspaniały jest nasz Pan, za co jesteśmy Bogu wdzięczni. Oprócz nauki było również mnóstwo zabawy i atrakcji. Serdeczne podziękowania dla Kucharek oraz wszystkich, którzy czynnie włączyli się w przygotowanie oraz prowadzenie młodzieżowego zimowiska. Z dziękczynieniem zakończyliśmy feryjny Kurs Biblijny dnia 17 lutego 2017r.

Kościół Zamkowy w Witenberg

Zwycięstwo nad Dopalaczami


„Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli” Ap. Paweł Redakcja mgr Estera Skworcz-Bednarska Zwycięstwo nad dopalaczami „Poselstwo Pokoju” Szczecinek 2015 CO TO SĄ „DOPALACZE”? „Dopalacz”, czy „dopalacze” to termin nie posiadający charakteru naukowego. Początkowo używano go potocznie, dla nazwania grupy różnych substancji lub ich mieszanek o działaniu psychoaktywnym, nie znajdujących się na liście substancji kontrolowanych przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Do września 2010 roku sprzedaż ww. substancji i ich mieszanek w Polsce odbywała się za pośrednictwem wyspecjalizowanych sklepów stacjonarnych i internetowych. W obecnym stanie prawnym na mocy ustawy z dnia 27 listopada 2010 roku o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, sprzedaż tzw. „dopalaczy” określonych przez ustawodawcę jako środki zastępcze jest zakazana na terenie RP. Przed zmianami prawnymi zakazującymi sprzedaży „dopalaczy”, na stronach sklepów internetowych zamieszczane były informacje na temat badań rzekomo potwierdzających brak szkodliwości określonej substancji. Sprzedawcy twierdzili, że przynajmniej niektóre „dopalacze” były bezpieczną alternatywą dla szkodliwych efektów nielegalnych i uzależniających narkotyków. Podczas gdy w rzeczywistości informacje z badań dotyczyły jedynie faktu, że nie zawierają one substancji objętych w tamtym czasie kontrolą prawną, co absolutnie nie było równoznaczne z tym, że oferowane produkty były bezpieczne dla użytkowników. Nie ma i nie było zatem mowy o żadnym certyfikacie bezpieczeństwa używania. Prawdą jest, że liczba wiarygodnych badań i analiz na temat „dopalaczy”, w większości będących nowo zsyntetyzowanymi substancjami, jest ograniczona. Zapewne wiesz, że zanim nowa substancja trafi do rąk lekarzy i wejdzie do powszechnego użytku jako lek, musi przejść wszechstronne testy laboratoryjne, próby na zwierzętach doświadczalnych i trzy fazy badań z udziałem ludzi, czyli badań klinicznych. Od zsyntetyzowania biologicznie aktywnego związku do pojawienia się leku na rynku upływa z reguły kilkanaście lat, a koszty badań przedklinicznych i trzech faz klinicznych szacuje się obecnie na kilkaset milionów dolarów. Czy przypuszczasz, że producenci dopalaczy zadają sobie tyle trudu, by stosować tę procedurę? Ponadto ostatnie analizy laboratoryjne ujawniły, że produkty sprzedawane jako tzw. „dopalacze” poza nowymi substancjami psychoaktywnymi zawierały wiele zanieczyszczeń świadczących o niskiej jakości i dużej przypadkowości procesu produkcyjnego. Ponadto w analizach stwierdzono, że w niektórych próbkach „dopalaczy” znajdowały się leki oraz substancje nielegalne. W ostatnim kwartale 2010 r. odnotowano ponad 300 zgłoszeń do szpitali toksykologicznych spowodowanych używaniem „dopalaczy”. Czy nie jest tak, że swoje „wynalazki” producenci „dopalaczy” testują na Tobie? Na opakowaniach „dopalaczy” widnieją wyraźne ostrzeżenia: „Nie do spożycia przez ludzi”. Na niektórych opakowaniach można znaleźć także informację by „w przypadku spożycia niezwłocznie udać się do lekarza”. „Dopalacze” sprzedawane są jako „produkty kolekcjonerskie”, co znaczy, że oferta adresowana jest do kolekcjonerów tabletek, którzy umieszczają je w klaserach i trzymają na półkach, obok kolekcji znaczków czy monet. Skoro produkty są bezpieczne, przebadane i legalne, dlaczego nie zostały zarejestrowane do spożycia przez ludzi? Często można usłyszeć opinię, że „dopalacze” są legalne w całej Europie, podczas gdy poziom kontroli nad substancjami zawartymi w „dopalaczach” w poszczególnych krajach jest różny. Istnieją w Europie takie kraje jak Holandia, które prowadzą politykę bardziej liberalną względem ww. substancji. Są także kraje, które prowadzą politykę bardziej restrykcyjną, a lista substancji zakazanych obejmuje bardzo szerokie ich spektrum, w tym także większość składników „dopalaczy” (np. Szwecja, Belgia, Irlandia, Polska). Ponadto większość krajów europejskich próbuje wprowadzić ograniczenia w dostępie do „dopalaczy”. Sposób wprowadzania tych ograniczeń jest realizowany inaczej w różnych krajach. W ostatnim czasie kilka państw, między innymi Polska oraz Irlandia, przyjęło nowe rozwiązania prawne zakazujące wprowadzenia do obrotu tzw. „dopalaczy”. Kilka kolejnych krajów (np. Rumunia, Węgry) poważnie zastanawia się nad wdrożeniem takich rozwiązań. Czy więc stwierdzenie, że „dopalacze” są legalne w Europie nie jest zatem trochę na wyrost? SZCZEGÓŁY O DOPALACZACH 1) BZP – (N-benzylopiperazyna) Działania niepożądane: Użytkownicy zgłaszają szereg objawów niepożądanych, takich jak: bóle brzucha, nudności, wymioty, bóle głowy, kołatanie serca, brak apetytu, stany lękowe, bezsenność, dziwne myśli, zmiany nastroju, dezorientację, rozdrażnienie oraz drgawki. Istnieją doniesienia kliniczne wskazujące na związki używania BZP z wystąpieniem silnego napadu drgawkowego (padaczkowego). Zagrożenia: Istnieją przesłanki, które świadczą o tym, że BZP może uzależniać. Używanie tej substancji może także spowodować odwodnienie organizmu i przyspieszenie tętna, obciążając tym samym układ krążenia. 2) Syntetyczne kanabinoidy Działania niepożądane: Można do nich zaliczyć: przyspieszone tętno, zawroty głowy, bóle w okolicy klatki piersiowej, problemy z oddychaniem, zmęczenie psychiczne i fizyczne, apatię, dekoncentrację, niemożność skupienia uwagi, lęki, urojenia, a także utratę przytomności. Zagrożenia: Badania laboratoryjne potwierdzają, że obecnie w „mieszankach ziołowych” występuje zazwyczaj więcej niż tylko jeden syntetyczny kanabinoid. Są to już raczej mieszanki różnych kanabinoidów, a negatywne konsekwencje zdrowotne wprowadzenia do organizmu jednocześnie kilku kanabinoidów, nie są dotąd znane. Dodatkowym zagrożeniem jest fakt, iż stężenie syntetycznych kanabinoidów w produktach typu „mieszanki” nie jest wystandaryzowane. Trudno jest zatem mieć pewność w jaki sposób zadziała na użytkownika ten sam produkt, nawet jeśli był już wcześniej wielokrotnie konsumowany. W roku 2010 odnotowano w Polsce potwierdzone przypadki hospitalizacji po używaniu mieszanek ziołowych. 3) Mefedron Działania niepożądane: Fizyczne: kołatanie serca, podniesienie ciśnienia tętniczego krwi, szczękościsk, oczopląs, podrażnienie śluzówek nosa, wzmożone pocenie się, ból i zawroty głowy, bóle w klatce piersiowej, drżenie rąk, nudności, drgawki i konwulsje, rozszerzenie źrenic, problemy z oddychaniem; Psychiczne: bardzo silna chęć zażycia kolejnych dawek, zaburzenie pamięci krótkotrwałej, gonitwa myśli i spadek koncentracji, rozdrażnienie, bezsenność, niepokój mogący przejść nawet w stany paranoidalne, huśtawka nastrojów, stany depresyjne, halucynacje i omamy. Zagrożenia: Szczególnie niebezpieczne wydaje się łączenie mefedronu z innymi substancjami stymulującymi i/lub podnoszącymi ciśnienie (w tym również z kofeiną), a także z alkoholem. Do tej pory odnotowano 1 przypadek śmiertelny bezpośrednio związany z użyciem mefedronu (w Szwecji) oraz 14 przypadków w Anglii, w których istniało duże prawdopodobieństwo, iż przyczyną zgonu mógł być mefedron. Mefedron jest substancją uzależniającą. 4) Mieszanki ziołowe Działania niepożądane: bóle głowy, bóle w okolicy klatki piersiowej, problemy z oddychaniem (płytki oddech), zmęczenie psychiczne i fizyczne, brak chęci do działania, problemy z koncentracją, stany lękowe (nasilające się przy wysokich dawkach). Zagrożenia: w opisie składu mieszanek ziołowych znaleźć można informacje, że ich poszczególne składniki są pochodzenia naturalnego i od wieków używane były w różnych rejonach świata w celach rytualnych. Pomimo tego jednak zdawać sobie sprawę z co najmniej kilku rzeczy: - Odkryto, że za efekt narkotyczny w znacznej części „mieszanek” odpowiadają tak naprawdę nie naturalne „ziółka”, a syntetyczne kanabinoidy, o których była wcześniej mowa. - Nawet jeśli poszczególne rośliny nie są tak szkodliwe jak np. amfetamina, i nawet jeśli nie uzależniają tak, jak np. heroina, nie znaczy to wcale, że ich mieszanie jest bezpieczne. Paląc mieszankę wprowadzasz do organizmu jednocześnie kilka różnych substancji o różnym, często przeciwstawnym działaniu. Jednoczesne oddziaływanie na organizm tych substancji może być bardzo niebezpieczne i nieprzewidywalne w skutkach. 5) Szałwia wieszcza Zagrożenia i działania niepożądane natury psychicznej: Palona szałwia działa krótko, ale bardzo silnie. U wielu palaczy mogą wystąpić ataki szału, łącznie z koszmarnymi halucynacjami i urojeniami (niektórzy użytkownicy donoszą o stanach podobnych do psychozy). Przypuszcza się, że podobnie jak niektóre inne halucynogeny (LSD, psylocybina), szałwia może indukować choroby psychiczne. Zagrożenia i działania niepożądane natury fizycznej: Bezpośrednio po zapaleniu, palący może zostać wprowadzony w stan, w którym całkowicie utraci kontrolę nad swoimi czynami. Trwa to stosunkowo krótko, ale wystarczająco długo, by wyrządzić sobie poważną krzywdę (wypadek, uszkodzenie ciała itd.). Ból głowy, spowodowany wdychaniem z dymem różnych produktów spalania, może utrzymywać się nawet kilka godzin po zażyciu. 6) Muchomor czerwony Działania niepożądane: Poza oczekiwanymi przez użytkownika objawami pojawia się szereg innych w postaci osłabienia, zmęczenia, zaburzeń równowagi, pocenia się, zawrotów głowy, szumu w uszach. Nierzadko pojawiają się zaburzenia żołądkowo-jelitowe, czyli nudności, wymioty, biegunka. Stwierdzono również przyspieszenie tętna, podwyższenie temperatury ciała nawet do 40 stopni, zaczerwienienie skóry, suchość w jamie ustnej. Po ich ustąpieniu może pojawić się niepamięć zdarzeń przed i w czasie zaburzeń świadomości. Zniesienie reakcji źrenic na światło przy silnym ich rozszerzeniu może doprowadzić do oślepienia. Zagrożenia: Może wystąpić głęboka śpiączka z obniżeniem ciśnienia krwi i zaburzeniami oddechu. 7) Kratom Działania niepożądane: wywołuje wymioty, wpływa na perystaltykę jelit, osłabia potencję seksualną, może spowodować brązowienie skóry. Zagrożenia: Przy częstym używaniu mogą wystąpić wszystkie konsekwencje przyjmowania opium, łącznie z uzależnieniem. Potęguje działanie innych środków psychoaktywnych, w tym pochodzenia naturalnego oraz leków. Obniża sprawność psychomotoryczną, czyli m. in. zdolność do prowadzenia pojazdów mechanicznych. 8) Powój hawajski Zagrożenia i działania niepożądane natury psychicznej: Istnieją doniesienia o wystąpieniu ostrych stanów psychotycznych, a nawet uporczywych myśli i działań samobójczych po zażyciu nasion powoju hawajskiego. Podobnie jak w przypadku wszystkich halucynogenów, działanie LSA jest nieprzewidywalne i poszczególne osoby mogą w bardzo odmienny sposób reagować na te same dawki powoju, a nawet dwie kolejne dawki przyjęte przez tę samą osobę mogą wywołać diametralnie różne objawy działania. Zagrożenia i działania niepożądane natury somatycznej: nudności, wymioty, biegunki, skurcze i bóle brzucha, trudności z oddychaniem, swędzenie i mrowienie ciała.. 9) Calea Zacatechichi (gatunek rośliny z rodziny astrowatych) Zagrożenia i działania niepożądane: różnego rodzaju reakcje alergiczne, ogólne osłabienie fizyczne, zawroty głowy, senność, mdłości, wymioty, wysypka, puchnięcie, podrażnienie skóry. 10) Leonotis Leonurus (roślina z rodziny wargowych) Zagrożenia i działania niepożądane: Przypuszcza się, że posiada działanie uzależniające podobne do uzależnienia nikotynowego. Dość często opisywanymi skutkami ubocznymi są nudności i wymioty, czasem także napięcie mięśni. BIBLIA WSKAZUJE RATUNEK OD UZALEŻNIEŃ ZŁE PRZYZWYCZAJENIA, ALE PRZEZ CHRYSTUSA MOŻESZ BYĆ WOLNY OD GRZECHU Każdy człowiek przyzwyczaja się do pewnych rzeczy lub spraw, a z biegiem lat przyzwyczajenia te stają się nawykami. W przysłowiu: „Przyzwyczajenie jest drugą naturą” jest więc zawarta jakaś prawda. Jak wiemy, przyzwyczajenia mogą być pożyteczne i szkodliwe. Czasami stanowią one ogromną siłę, przy czym siła ich jest zależna od tego, w jakim stopniu panują nad człowiekiem. Do pożytecznych przyzwyczajeń należy dbanie o higienę ciała, o porządek w domu, spacery na świeżym powietrzu, lektura pożytecznych książek, itd. Przyzwyczajeń złych i szkodliwych zarówno dla ciała i duszy jest tak dużo, że nie sposób wyliczyć ich wszystkich. Niewątpliwie do najgorszych należy poddawanie się destruktywnemu działaniu narkotyków, dopalaczy, alkoholu czy nikotyny. Działanie tych substancji i preparatów z nich zrobionych jest podobne do działania pospolitych trucizn. Nie jest możliwe policzyć, ile nieszczęścia i tragedii zostało spowodowanych przez rozpowszechniony w naszym społeczeństwie nawyk – nadużywanie szkodliwych substancji. POTRZEBA WOLNOŚCI I TOWARZYSTWA „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić… wszystko wolno, ale nie wszystko buduje (I Kor. 6,12;10,23). W sercu każdego człowieka pragnienie wolności jest niezwykle silne. Człowiek nie czuje się dobrze, jeżeli jest przykuty do miejsca, jeżeli nie ma wolności poruszania się po ziemi, mówienia czy pisania. Gnębią go złe nałogi i przyzwyczajenia przechodząc z pokolenia na pokolenia i napełniają serce człowieka smutkiem. Własne wysiłki, aby uwolnić się od tego całego ciężaru, nie dają pożądanych i oczekiwanych rezultatów. Toteż widzimy, że ludzie pozornie wolni, częstokroć są pożałowania godnymi niewolnikami grzechu. Zły duch zrobi wszystko, by odebrać człowiekowi wolność duchową; aby odebrać szczęście i radość, dając w to miejsce jakąś ich namiastkę, która prowadzi do zguby. Szatan za pomocą alkoholu, narkotyków, dopalaczy i innych nałogów zniewala ludzi i pcha na drogę grzechu; wpędza w chorobę i niewolę duchową. W każdym człowieku nie tylko drzemie tęsknota za wolnością, ale też pragnienie posiadania towarzystwa. Człowiek z racji swojej natury jest stworzeniem towarzyskim (I Mojż. 2,18) i odczuwa potrzebę życia w społeczności z innymi ludźmi. Każdy pragnie mieć towarzysza życia – męża czy żonę, dzieci, rodzinę i jak najwięcej życzliwych przyjaciół. Tymczasem uzależniające używki są nie tylko wrogiem wolności człowieka, ale też wrogiem przyjaznych stosunków między ludźmi. Zawiązywane przyjaźnie przy kieliszku, lufce czy tabletce są z reguły nietrwałe. Często pod wpływem zamroczenia różnymi środkami, ludzie dotąd przyjaźni i taktowni stają się sobie wrogami, co nierzadko doprowadza do przestępstw. Ludzie zdrowi psychicznie i moralnie zwykle stronią od osób zniewolonych przez narkotyki, dopalacze czy alkohol, a bywa, że dzieci wstydzą się nierzadko swoich rodziców – alkoholików,z kolei rodzice żyją w strachu przed swoimi dziećmi zażywającymi dopalacze i narkotyki. Tak więc używki nie tylko nie doprowadzają do trwałych przyjaźni, ale wprost przeciwnie – powodują ich rozpad, doprowadzają do kryzysu rodziny, pozbawiają współmałżonków wzajemnego zaufania, dzieci źle usposabiają do rodziców, itp. Pozostaje więc kolejne pytanie: jak osiągnąć wolność duchową, jakim sposobem znaleźć swoje właściwie miejsce wśród ludzi, i jak osiągnąć wybawienie i szczęście? PISMO ŚWIĘTE PRZYCHODZI Z POMOCĄ Na wszystkie postawione dotąd problemy i pytania daje odpowiedź Bóg, przez Swoje Słowo – Pismo Święte. Biblia nie tylko odsłania tajemnicę ludzkich nałogów, nazywając ich przyczynę grzechem, ale równocześnie pokazuje drogę wyjścia na wolność. W Ew. Jana 8,34 i 36 czytamy następujące Słowa Pana Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie”. W Liście do Rzymian 5,8 powiedziane jest: „Chrystus za nas umarł”. On dobrowolnie wziął na Siebie grzechy ludzi, aby każdy, kto uwierzy i uzna Jego zastępczą śmierć, mógł być zbawiony (Jan 3,16). Dla wierzącego człowieka nie ma innego ratunku, jest tylko przez przyjście do Pana Jezusa, wyznanie Mu swoich grzechów i przyjęcie odpuszczenia grzechów przez ufną wiarę. Pan Jezus zbliża się do człowieka różnymi sposobami, jako nie do świętych i sprawiedliwych, ale grzesznych, aby ich wyzwolić z nałogów i zbawić. Przybył do zawiedzionych, by im dać otuchę do nowego życia. Przyszedł do zagubionych, aby im pokazać ich miejsce na ziemi i cel życia. Wierzący człowiek nie może sam o własnych siłach uwolnić się od zła i grzechu. Wielu ludzi próbowało i próbuje, czyniąc różne postanowienia, śluby i zapewnienia w rodzaju: od jutra nie będę zażywał, pił czy palił. Najczęściej efekty tego są znikome, bo jeżeli uda się dotrzymać słowa przez kilka miesięcy, to pewnego dnia, przy nadarzającej się okazji, nałóg znów powraca. Współczesny chrześcijanin, przytłoczony cywilizacją i techniką, szczególnie potrzebuje sił życiowych. Pismo Święte wyraźnie mówi,że źródłem siły jest Bóg, a droga do otrzymania tej siły prowadzi przez Jezusa Chrystusa. Pan Jezus powiedział: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mat. 28,18). On, jako Syn Boży, może więc obdarzyć człowieka swoją mocą i siłą do zerwania z grzechem i do prowadzenia nowego życia. On też może obdarzyć człowieka wolnością duchową, która jest podstawą wszelkiej wolności. „Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia… Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Gal. 5,13.1). Możemy zaufać Jego zapewnieniu: „Albowiem grzech nad wami panować nie będzie” (Rzym. 6,14). On nikogo jeszcze nie zawiódł! W Piśmie Świętym znajdujemy dość ostre słowa o ludziach tkwiących w nałogach. Niektóre z nich przytoczymy, aby były bezpośrednim Bożym ostrzeżeniem: „Biada tym, którzy od wczesnego rana gonią za trunkiem, których do późnego wieczora rozpala wino” (Izaj. 5,11). „Ocućcie się, pijani i płaczcie, zawodźcie z powodu moszczu, wy wszyscy, którzy pijecie wino” (Joel 1,5). „Nie bywaj wśród upijających się winem lub obżerających się mięsem, gdyż pijak i żarłok ubożeją, a ospali chodzą w łachmanach” (Przyp. Sal. 23,20-21). „Bili mnie, a wcale nie bolało, tłukli mnie, a nic nie czułem, jak tylko wytrzeźwieję, znów do niego wrócę” (Przyp. 23,35). „Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą” (I Kor. 6,9-10). Jeżeli więc człowiek nie chce się znaleźć poza Królestwem Bożym, musi żyć w trzeźwości, odłączyć się od ludzi pogrążonych w grzechach i być wolnym od tego, o czym mówi I List do Koryntian 6,9-10. Powstrzymywanie się od szkodliwych substancji m.in. narkotyków, dopalaczy, alkoholu i nikotyny nie powinno być jednak wyłącznie wynikiem strachu przed konsekwencjami, jakie one za sobą pociągają i to zarówno konsekwencjami, o których mówiliśmy na początku (choroba, kryzys psychiczny, kryzys w domu rodzinnym i nieprzydatność w społeczeństwie ludzkim), jak również konsekwencjami duchowymi: śmierć wieczna – wieczne oddzielenie od Boga. Dla chrześcijanina wstrzemięźliwość od destrukcyjnych używek nie powinna być też jakimkolwiek przymusem, lecz powinna wynikać z żywej wiary w Jezusa Chrystusa i Jego Słowo oraz z miłości do Niego i wdzięczności za dokonane dzieło zbawienia. Wolność od wszelkich nałogów, zwyczajów i obyczajów – to ozdoba chrześcijanina i świadectwo jego nowego życia, na drodze do ojczyzny, która jest w niebie (Flp. 3,20). Bóg miłuje wszystkich ludzi. Syn Boży zmarł za wszelkie grzechy ludzkie. „Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni” (Izaj. 53,5). Z miłości do człowieka Chrystus poszedł na krzyż. „On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli” (I Ptr 2,24). On miłuje zarówno tego spętanego jeszcze złym nałogiem, jak i tego, którego już uwolnił i uczynił Swoim dzieckiem. Z tego więc wynika jasno, jaka powinna być postawa chrześcijanina wobec człowieka pogrążonego w nałogu. Jeżeli nam, którzy uwierzyliśmy i nawróciliśmy się, Pan Bóg przebaczył grzechy zgodnie z naszą prośbą, to powinniśmy przebaczyć również i tym, którzy nam wyrządzają wiele złego, tym, krzywdzącym nas pod wpływem dopalaczy, narkotyków, alkoholu. Jeśli nas Bóg ułaskawił i usprawiedliwił, to powinniśmy się modlić, aby światło Ewangelii dotarło do duszy ludzi zniewolonych szkodliwymi używkami, w otoczeniu których przebywamy; modlić się o to, aby poznali oni Bożą prawdę, dostąpili odpuszczenia grzechów i uwolnienia od nałogów. Pan Jezus wyrwał nas z mocy ciemności i już teraz przeniósł do Królestwa Syna Swego umiłowanego (Kol. 1,13). On może to uczynić z naszymi bliskimi i znajomymi. Niewątpliwie nie wszyscy z nich usłuchają Głosu Bożego, ale nie wolno nam ustawać w wołaniu o ich zbawienie; w wydawaniu im świadectwa o Chrystusie, który przyszedł „wypuścić uciśnionych na wolność” (por. Łuk. 4,18), „skruszyć bramy spiżowe i połamać zasuwy żelazne” (por. Ps. 107,16), zwyciężył szatana, śmierć. Tym bardziej więc może zniszczyć wszelkie zło w człowieku. Jedynie w Jezusie możemy odnieść trwałe zwycięstwo nad grzechem, również nad grzechem zniewolenia różnymi używkami. To właśnie On, Jezus Chrystus, jest Lekarzem nad lekarzami, jest Synem Bożym, który leczy nie tylko ciało, ale i duszę; jest Wybawcą z każdego nieszczęścia i każdej niewoli; jest najlepszym Przyjacielem i Towarzyszem życia. opracowanie L. Skworcz ŚWIADECTWA BRACI UWOLNIONYCH OD NAŁOGÓW Witam Serdecznie. Łaska Pana naszego, Jezusa Chrystusa, niechaj nie gaśnie nad Wami odtąd na zawsze. Amen. Motywy mego listu nie są specjalnie skomplikowane – wszak jestem człowiekiem prostym, a zawierają się one w zasadzie w jednym zdaniu: „Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” – Jak. 2,17; toteż pomyślałem, iż poprawnie byłoby podzielić się tym, w co wierzę z kimś, kto zechciałby mnie wysłuchać. Moja droga do Boga była długa i owiana ciemnym kurzem. Mam 27 lat w rozumieniu cielesnym oraz 35 dni w pojęciu duchowym. Tak, dumny jestem z tego, że istnieje te 35 dni, bo mam wrażenie, iż dawne lata byłem jakby umarły, a na pewno ślepy; do tego głupi i arogancki, nie potrafiący powiedzieć nawet „dziękuję”, gdy ktoś starał się dla mnie. Jednym słowem – jak bardzo się myliłem, uzmysłowiło mi SŁOWO BOŻE: „Dlatego mój lud pozna moje imię, zrozumie w owym dniu, że to Ja jestem, który mówi: oto jestem” (Izaj. 52,6). Tak dotarł do mnie Jezus Chrystus – pokonał moje ohydne „JA” ofiarowując samego Siebie, tam na Golgocie i teraz tutaj w moim sercu; nie mam już serca z kamienia!!! Pokochałem CHRYSTUSA i pragnę ochrzcić się w Jego Królewskie Imię, zgodnie z Ewangelią (Mat.28,19). Pragnę to uczynić świadomie i z pełną odpowiedzialnością, jako nowy człowiek, jako człowiek Chrystusa. Wierzcie mi: ja nie potrafię w pełni ludzkimi słowami opisać tego, co czuję. Nigdy nie brakowało mi słów i byłem „dobrym” dialektykiem – dziś mi słów brakuje, by przypadkiem nie „sprofanować” tego wewnętrznego piękna, ograniczę swoją wypowiedź do słowa – AGAPE. Jaki jest skutek wpływu Słowa Bożego? 1. Rzuciłem palenie – od tak, wyszedłszy z założenia (albo Bóg albo „szlugi”) – te słowa pojawiły się w mej głowie, i nie palę. 2. Byłem uzależniony od leków psychotropowych, narkotyków, dopalaczy i alkoholu – i wyobraźcie sobie, że te patologie odeszły. Najbardziej niedowierzały tej przemianie moje „źródła” w Zakładzie Karnym, a są to osoby, które znam długi, długi czas. Powiem więcej – maść na bazie alkoholu mnie odrzuca! To niebywałe, prawda? Odeszły również nieczystości; przestałem przeklinać. 3. Jest pewna substancja (dopalacz) której nazwy nie wymienię, a którą lubiłem się odurzać. Zaaplikowałem ją sobie. Nadmieniam, że około 21gr tej substancji wywołuje śpiączkę („normalna” dawka to około 13 gr). Ja (nie wiedzieć czemu) zażyłem 30 gr – wszystko co w danym dniu posiadałem i… – NIE POCZUŁEM NIC !!! (Studiowałem już Pismo Święte, ale wówczas jeszcze nie wyznałem Chrystusa jako mego Zbawiciela). Do dziś się zastanawiam jak to możliwe, aby nie poczuć takiej dawki!!!!! 4. Uzyskałem powrotnie świadomość grzechu tzn. sumienie mam na swoim miejscu i czuję się chory, gdy zrobię coś złego. 5. Nie kłamię, jak dawniej. To takie pięć głównych uciążliwości, które mnie jako dawnego „JA” dyskwalifikowały jako człowieka. Już nie wspominam swoich przestępstw za które tu jestem, a których się brzydzę, bo były one (przestępstwa) odbiciem mego chorego zaropiałego serca, które uleczył Chrystus. Bóg tak pokierował moim życiem, bym pod koniec mego drugiego pobytu w ZK (a zostało mi ok. 13 miesięcy) znalazł powód, by PRAWDZIWIE ŻYĆ, bez patologii i brudu tego świata, dlatego postanowiłem, iż po wyjściu z Zakładu będę nie tylko żył zgodnie z Chrystusem, ale działał na Jego rzecz zgodnie z tym jak mnie Pan poprowadzi. Poza tym kiedyś (a było to około roku wstecz) przysiągłem Bogu, że jeśli mnie „oświeci” tzn. (uzmysłowi mi kim jestem i pozwoli w Siebie uwierzyć) to ja zostanę Jego wiernym sługą. Tak więc stało się to 3 września 2012r. – jeśli każe mi Bóg pojechać na inny koniec świata, bo tam znajdzie się ktoś kto potrzebuje Chrystusa, to ja pakuję swoje Pismo Święte i jadę. Ja wiem, że są ludzie dla których moje słowa nic nie znaczą. Wiem też, iż przyszłość (wolność od krat) słowa moje (które teraz piszę) rzeczowo zweryfikuje, wiem też (i jest to dla mnie najważniejsza kwestia), iż „Na podstawie słów twoich będziesz usprawiedliwiony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mat. 12,37) – tego się trzymam i wierzę Temu, kto to powiedział. Jest wiele rzeczy, które mi Bóg uświadomił przez Swoje Słowo. Są takie miejsca w Biblii, które specjalnie odznaczone Bóg kieruje bezpośrednio do mnie, a które ukazują mi moje dawne nędzne oblicze. Są również takie fragmenty, które dają mi wielką nadzieję, że to, co najpiękniejsze rozpoczęło się 3 września tego roku i jeśli wytrwam, to w zasadzie NIGDY się nie skończy, bo przecież umrzeć z Chrystusem znaczy również z Nim zmartwychwstać – Prawda?! Zrozumiałe też, iż zadawanie pytania „Dlaczego Bóg zezwala na cierpienia, głód i patologie” są pytaniami postawionymi bardzo źle, gdyż zło nie pochodzi od Boga i – jak mówi psalmista – gdy idziemy w Chrystusie przez życie, żadne zło nie jest straszne (Ps.23,4). Przecież Bóg wie, że ziemia jest skażona, a „troszkę” zaufania Bogu może wybawić człowieka od zła. To tak proste, że aż mi siebie żal, bo wcześniej tego nie widziałem, ale teraz już widzę i dziękuję za to Bogu w Jezusie Chrystusie, Panu moim, że mnie zechciał wyrwać z meandrów własnych argumentacji, w których tkwiłem tyle lat. I byłem tak nieposłuszny, że wzbraniałem się od tego, by spojrzeć ku górze na TRON SPRAWIEDLIWOŚCI i tam szukać ratunku, a przecież tylko to pozostaje człowiekowi, który wpadł w głęboki dół – nadzieja, że ktoś usłyszy nasz krzyk. Tym kimś jest Chrystus bez względu na to czy to się komuś podoba, czy nie: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mat.28,20) – Czy to nie cudowna obietnica? – A MOŻE JĄ NA SOBIE POCZUĆ KAŻDY CZŁOWIEK. Ja poczułem i za to dziękuję Bogu. Pozdrawiam w Chrystusie Jezusie. Amen. Waldemar od Redakcji: Waldemar uczestniczy w naszych spotkaniach w Zakładzie Karnym w Czarnem od czerwca 2012r., w jego celi odbywają się regularne godziny Biblijne, które prowadzi brat Sylwester (człowiek, który nawrócił się w więzieniu i wielokrotnie przeczytał całą Biblię; uczestniczy w naszych spotkaniach ponad 2 lata). W tej celi czytają ciekawe chrześcijańskie książki np. życiorysy Georga Millera i Hudsona Tailora oraz inną ciekawą literaturę. Trudno mi rozpocząć pisanie tego świadectwa, gdyż wiąże się to z powrotem do dalekiej przeszłości, do lat, przez które towarzyszyły mi przykre uczucia, które niszczą wnętrze, serce człowieka, a w moim przypadku – serce małego chłopca. Powrót do przeszłości jest dla mnie ciężki, nieprzyjemny. Ale dzisiaj jako dorosły człowiek, trzymający się mocno dłoni Jezusa Chrystusa mam tyle sił, odwagi, by to zrobić – by napisać, jak człowiek przemienia się w bestię, bo tak to dzisiaj bym nazwał. Bo kto nie szanuje ludzi, kto krzywdzi ludzi, kto napada, bije, okalecza, a w końcu pozbawia życia – nie zasługuje na miano człowieka. A ja takich czynów się dopuszczałem i – co najgorsze – sprawiały mi one przyjemność. Gdy dopuszczałem się przestępstwa, zawsze była krew – albo moja, albo kogoś. Widok krwi mnie uspokajał, ale też rozwścieczał. Strzelano do mnie, miałem też broń przystawioną do głowy. To cud, że zdołałem uciec przed kulami. Wiele razy moje życie wisiało na włosku. Dochodziło już nawet do takich sytuacji, że sam chciałem się go pozbawić. Było ono zniewolone alkoholem, narkotykami, dopalaczami, tytoniem, psychotropami. Diabeł mocno mnie trzymał w swoich szponach i nie chciał puścić. Może wiedział, że kiedyś zacznę się nawracać i robił wszystko, by temu zapobiec. Ja dzisiaj w żadnym wypadku nie zamierzam się usprawiedliwiać z przestępstw, których się dopuściłem. Jestem winny, byłem podłym człowiekiem, bardzo agresywnym zarówno do mężczyzn, jak i kobiet. Nie miałem łatwego życia jako dziecko. Do szóstego roku życia wychowywałem się u babci. To była bardzo dobra kobieta, kochała mnie, przy niej czułem się bezpiecznie. Ale gdy zacząłem szkołę podstawową, zabrała mnie mama. Ojca nie znałem, bo odbywał karę pozbawienia wolności, a z ust mamy pod jego adresem zawsze wychodziły słowa przepełnione nienawiścią i agresją. W domu był alkohol i spotkania ze znajomymi zakrapiane wódką. Mamie przypominałem ojca, więc pod wpływem alkoholu agresywne słowa kierowała też do mnie. Z czasem do agresji słownej doszła też fizyczna. Wieczorami w swoim pokoju często płakałem, modliłem się do Pana Boga, żeby mama mnie już nie biła albo by mnie zabrał do babci. Nie chciałem żyć, chciałem pójść do babci, bo przy niej było mi dobrze. Któregoś dnia, gdy miałem ok. 13 lat, podczas bicia wyrwałem mamie kabel z ręki, spojrzałem na nią z nienawiścią i powiedziałem, że jak dorosnę, to ją zabiję. Od tej pory nie pozwalałem się bić, zresztą nie było takiej możliwości, bo zacząłem często uciekać z domu. Kradłem, żeby mieć co jeść, spałem na klatkach schodowych, poznawałem środowisko przestępcze, nauczyłem się palić papierosy, pić alkohol. Wsiadłem do pociągu, który zaczął wieść moje życie na zatracenie. Ze spokojnego, cichego dziecka przemieniałem się w młodocianego przestępcę, różniącego się od moich rówieśników tym, że ja się niczego nie bałem i byłem bez skrupułów. Podczas ucieczek poznałem tatę. Uważałem, że jest w porządku, ponieważ nigdy mnie nie uderzył i nigdy nawet nie krzyknął. Zamieszkałem z nim. Mogłem palić, mogłem pić, brać – mogłem wszystko. Oczywiście on mnie upominał, ale ja nie słuchałem. Biłem i okradałem pijanych mężczyzn. Byłem jeszcze dzieckiem, nie miałem dużo siły, więc uderzałem ich sztachetą w głowę, a następnie zabierałem wszystko, co miało wartość. W wieku 14 lat byłem już uzależniony od alkoholu i tytoniu. Moje zachowanie przyczyniło się do tego, że zostałem umieszczony w Zakładzie Wychowawczym. Nie nauczyłem się tam niczego dobrego. W wieku 16 lat, po ukończeniu szkoły, opuściłem zakład. Wiedziałem, że do 17 roku życia jestem praktycznie bezkarny, że nie mogę trafić do więzienia. I to był okres, w którym dopuściłem się wielu przestępstw. Zamykano mnie kilka razy w szpitalu psychiatrycznym, gdyż jak wpadałem w szał, to uspokoić mógł mnie jedynie kaftan bezpieczeństwa i duże dawki silnych leków psychotropowych podawanych w zastrzykach. W wieku 17 lat już siedziałem we więzieniu. W zakładach karnych przesiedziałem ponad 16 lat. W trakcie odbywania wyroków przez 5 lat brałem narkotyki i dopalacze. Mieszane ze sobą różne substancje dawały mi „niezłego kopa” i możliwość ucieczki od rzeczywistości. To był dla mnie środek na przetrwanie, bez którego później nie potrafiłem już funkcjonować. Zakład Karny opuściłem w wieku 33 lat po ukończeniu terapii odwykowej. Przebywałem na wolności 3 lata. Założyłem rodzinę, urodziła mi się córeczka. Chociaż już nie popełniałem drastycznych przestępstw, to jednak nie potrafiłem funkcjonować na wolności. Byłem tak mocno przesiąknięty więzieniem oraz zniewolony nałogami, że ciężko mi było się na niej odnaleźć. Diabeł nie przestawał o mnie walczyć, a ja nie piłem i brałem po to, żeby się bawić, tylko po to, żeby umrzeć. Skutki mojego uzależnienia były wstrząsające. Miałem halucynacje, widziałem różne rzeczy – śmierć, diabła. I to moje uzależnienie zaskutkowało tym, iż zostało mi odwołane warunkowe zwolnienie. W marcu 2010 roku musiałem wrócić do Zakładu Karnego na 3 lata i 8 miesięcy. Dzisiaj uważam, że tak naprawdę, to nie była dla mnie kara, lecz wielka łaska i dar, aby mnie ratować i przywrócić do życia. Bo nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ja bym zmarł zniewolony nałogami. Idąc do więzienia, nie spodziewałem się, że jeszcze wyjdę. Opuściłem je jako inny człowiek, człowiek, którego życie zmienił Jezus Chrystus. Nie pomogły mi zakłady psychiatryczne, terapie, psychiatrzy czy psycholodzy. Wyzwolił mnie Ten, któremu dana została wszelka moc zarówno w niebie, jak i na ziemi, wyzwolił mnie Bóg. Dzisiaj jestem człowiekiem wolnym od alkoholu, psychotropów, narkotyków, dopalaczy, papierosów; jestem trzeźwy. Podczas odbywania kary oprócz tego, że dobry Bóg otoczył mnie opieką, to postawił na mojej drodze przyjaciół z Ewangelicznego Związku Braterskiego. Przez ponad 2 lata nie opuściłem żadnego spotkania – słuchałem, uczyłem się, codziennie studiowałem Biblię. Ja już wiedziałem, że nie wrócę do starego życia, że nie chcę tego, że ja już nie potrafię krzywdzić ludzi, że już nie jestem do tego zdolny. Po opuszczeniu Zakładu Karnego niezwłocznie udałem się do Szczecinka. Otrzymałem tutaj dużo ciepła i miłości. Podano mi pomocną dłoń, zapewniono mieszkanie, opiekę. Po raz pierwszy od ponad 30 lat czuję się wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Jak nowonarodzone dziecko uczy się raczkować, tak ja na nowo uczę się żyć, uczę się pracować, uczę się szacunku do siebie, szacunku do ludzi. Oddałem swoje życie do dyspozycji Boga, oddałem Mu moje serce, oddałem Mu całego siebie, oddałem Mu wszystko. Głęboko wierzę, że Bóg mi pomoże, bo sam nie dam rady przejść przez życie dobrze i godnie. Na zakończenie chciałbym posłużyć się pierwszymi wersetami Psalmu 30: „Wysławiać cię będę, Panie, bo wyciągnąłeś mnie z toni I nie pozwoliłeś wrogom moim cieszyć się ze mnie. Panie, Boże mój, Wołałem do ciebie i uzdrowiłeś mnie. Panie! Podniosłeś z otchłani duszę moją, Ożywiłeś mnie pośród tych, którzy schodzą do grobu”. Tomasz

 

Ewangeliczne Zbory Chrystusowe

Mickiewicza 18 78-400 Szczecinek tel. 94 37 429 07 Nabożeństwa: Niedziela godz. 10.30

Leśna 10 78-200 Białogard tel. 790 403 367 Nabożeństwa: Niedziela godz. 11.00 S

erbska 1 64-920 Piła tel. 669 126 347 Nabożeństwa: Niedziela godz. 11.00

Bzów 18 78-100 Kołobrzeg tel. 795 514 507 Nabożeństwa: Niedziela godz. 11.00

Wydawnictwo „Poselstwo Pokoju”

ul. Mickiewicza 18 PL 78-400 Szczecinek tel. +48 94 37 429 07 www. ezb-szczecinek.pl

Elements

Text

This is bold and this is strong. This is italic and this is emphasized. This is superscript text and this is subscript text. This is underlined and this is code: for (;;) { ... }. Finally, this is a link.


Heading Level 2

Heading Level 3

Heading Level 4

Heading Level 5
Heading Level 6

Blockquote

Fringilla nisl. Donec accumsan interdum nisi, quis tincidunt felis sagittis eget tempus euismod. Vestibulum ante ipsum primis in faucibus vestibulum. Blandit adipiscing eu felis iaculis volutpat ac adipiscing accumsan faucibus. Vestibulum ante ipsum primis in faucibus lorem ipsum dolor sit amet nullam adipiscing eu felis.

Preformatted

i = 0;

while (!deck.isInOrder()) {
    print 'Iteration ' + i;
    deck.shuffle();
    i++;
}

print 'It took ' + i + ' iterations to sort the deck.';

Lists

Unordered

  • Dolor pulvinar etiam.
  • Sagittis adipiscing.
  • Felis enim feugiat.

Alternate

  • Dolor pulvinar etiam.
  • Sagittis adipiscing.
  • Felis enim feugiat.

Ordered

  1. Dolor pulvinar etiam.
  2. Etiam vel felis viverra.
  3. Felis enim feugiat.
  4. Dolor pulvinar etiam.
  5. Etiam vel felis lorem.
  6. Felis enim et feugiat.

Icons

Actions

Table

Default

Name Description Price
Item One Ante turpis integer aliquet porttitor. 29.99
Item Two Vis ac commodo adipiscing arcu aliquet. 19.99
Item Three Morbi faucibus arcu accumsan lorem. 29.99
Item Four Vitae integer tempus condimentum. 19.99
Item Five Ante turpis integer aliquet porttitor. 29.99
100.00

Alternate

Name Description Price
Item One Ante turpis integer aliquet porttitor. 29.99
Item Two Vis ac commodo adipiscing arcu aliquet. 19.99
Item Three Morbi faucibus arcu accumsan lorem. 29.99
Item Four Vitae integer tempus condimentum. 19.99
Item Five Ante turpis integer aliquet porttitor. 29.99
100.00

Buttons

  • Disabled
  • Disabled

Form